KajkaBike

KajkaBike kobieco, sportowo, rowerowo...
feminine, sports, bicycle ...

Hmmsa;) I think that I am not the only one, who thinks that there is a lot of sport clothing articles that make us look formless or (in better case) only slightly different than man. I also think that I am not alone in my opinon that sportswear can have a strong influence on our mood: it is easier to stay in shape and take care of our body and training motivation, when we feel attractive... Fortun

ately, nowadays more often, even for lovers of sports as cycling (which is pretty hard because of its specificity and specific "dress code"), it is possible to find sportswear which make us feel really feminine.. hmms... myślę ze nie ja jedna mam czasami wrażenie, iż istnieje wiele ciuchów sportowych, w których wygląda się jak bezkształtny bałwan lub (w nieco lepszym wypadku) nieznacznie różni od faceta (stąd było moje pytanie wcześniejsze). Sądzę też, że chyba nie jestem osamotniona w przekonaniu, że samopoczucie może bardzo zależeć od stroju: łatwiej dbać o swoje ciało i motywację do treningów czując się atrakcyjnie... Całe szczęście, że coraz częściej, nawet dla miłośniczek tak niewdzięcznych (ze względu na określoność ubioru i specyfikę dyscyplin sportu) jak kolarstwo, można odnaleźć coś, w czym będziemy czuć się naprawdę kobieco...

Stage 7 Lavarone - Riva del Garda TOUR TransalpOd wczoraj zastanawiałam się… co robić🫣?Czułam się naprawdę źle. Opuchnię...
27/06/2026

Stage 7 Lavarone - Riva del Garda TOUR Transalp

Od wczoraj zastanawiałam się… co robić🫣?
Czułam się naprawdę źle. Opuchnięte 🎈ciało, twarda i bardzo tkliwa przepona, skóra swędząca dosłownie wszędzie… Ale najgorszy był problem z oddechem🌬️🌬️Cały czas nie mogłam wziąć pełnego, głębokiego oddechu.

Była konsultacja telefoniczna z moją siostrą (Katarzynaa Bach jest ratownikiem medycznym), były rozmowy ze znajomymi lekarzami… 🫣🤫I chyba ostatecznie wybrałam opinię tego, którego słowa były najbliższe temu, co chciałam usłyszeć🫣
Ech… to moje wieczne „nie odpuszczanie” jak się czegoś podejmę 🫢
Wzięłam leki, grzecznie piłam wodę i poszłam spać. Garmin powiedział, że przespałam 5 godzin… no cóż szalu nie ma … ale dostateczny to tez ocena 😉 do zdania 😅

6:30 pobudka🆙
Sucharki z jogurtem 🍞bez najmniejszej weny, herbata i testowanie… czy dziś dam radę wziąć głęboki oddech😮‍💨🙄
Kilka wiadomości z Olyą. Jej sugestia przez cały poranek była jedna: oddaj chip na starcie i odpuść😒 trener Wojtek M Pl to samo do mnie pisał…
Ale cytując Mostova Olya – „Babo, to nie jest takie pyku pyku. Dzisiaj jest ponad 20 km podjazdu…w upale!”

Dojechałam na start. Zebrałam kilka „zjebek”, oczywiście wynikających z troski. Opuchlizna zaczęła schodzić, a moje subiektywne odczucia? Powiedziałabym… 6/10. A biorąc pod uwagę, że był to siódmy dzień w alpejskich upałach🌞☀️

Uznałam, że spróbuję. Wiedziałam, że na trasie są dwa auta naszego suppotu (Ted Kantor i ) które w razie potrzeby mogą mnie zabrać. Nie chciałam niczego udowadniać za wszelką cenę ani narazac czy ryzykować zdrowia! Chciałam po prostu sprawdzić, czy organizm da radę ale zastrzerzeniem samej sobie ze jak co kolwiek by sie dzialo- schodzę.

I wiecie co?
Nie było łatwo. Początek był ciężki. Nogi bolały, płuca cały czas domagały się powietrza, oddech był ograniczony… ale zniknął ten okropny, uciskowy ból i brzuszek czul sie lzejszy…
A Olya… Dzisiaj zrobiła coś niesamowitego.
Przez cały etap wspierała mnie jak tylko mogła. Podciągała, dawała koło, motywowała. W ramach jednego teamu taka pomoc jest dozwolona i dziś wykorzystała każdą możliwość, żebyśmy razem dojechały do mety. To było niesamowite i… baaardzo dzie

💚🫶🏻kolejny dzień, kolejne wyzwanie❤️Stage 5 TOUR Transalp – 100 km i 2300 m przewyższenia. I znowu… 🥁🥁Monte Grappa tym r...
26/06/2026

💚🫶🏻kolejny dzień, kolejne wyzwanie❤️
Stage 5 TOUR Transalp – 100 km i 2300 m przewyższenia. I znowu… 🥁🥁Monte Grappa tym razem od drugiej strony. 34 kilometry wspinaczki w temperaturze dochodzącej do 35°C. Brzmi jak plan idealny? Chyba tylko dla kogoś, kto lubi cierpieć🤦🏻‍♀️🥵

Ale od początku…

Ta noc 🌘praktycznie nie istniała. W pokoju było tak gorąco, że miałam wrażenie, że nie zmrużyłam oka ani na chwilę. Garmin twierdził, że jednak trochę spałam… ja twierdzę, że regeneracja była na poziomie zero😏

Rano spojrzałam w lustro i pomyślałam: „Co się wydarzyło?”. Twarz, oczy, całe ciało spuchnięte. Alergia? Zatrzymanie wody? Sama nie wiem. Dodatkowo…Bolało mnie dosłownie wszystko. Do kompletu od rana miałam problem z wzięciem głębokiego oddechu. Serio organizmie… właśnie dziś? Teraz?? W dniu 5 etapu?

Może jedynym plusem był start o 9:00. Nie miałam zbyt wiele czasu na zastanawianie się, czy w ogóle stanąć na starcie. Bo przecież wiadomo… zawsze jest ta myśl: „A może dziś odpuścić?”🙄🫣

O 8:30 spotkanie z Olyą. Dała mi tabletkę na alergię, chwilę porozmawiałyśmy i…

3…2…1… START!

Pierwsze 20 kilometrów było szybkie. Peleton od razu narzucił mocne tempo🚀 Ja walczyłam przede wszystkim z oddechem. Czułam się jak mały szczeniak, który przebiegł maraton za piłeczką – dyszałam, choć kręciłam zaledwie 140–160 W, a tętno było tylko 140–150.

Na szczęście po pewnym czasie tabletka chyba zaczęła działać. Nie było fajerwerków, ale nagle przestałam być wyprzedzana😁 To ja zaczęłam doganiać tych, którzy odpadali z grup i wyprzedzać 😁
No i… pyk pyk…
47 kilometr.
Zaczyna się zabawa.
Serpentyny🐍 Wąska droga. Ściana za ścianą. Żar lejący się z nieba. A końca podjazdu oczywiście nie widać…
Garmin nie miał dla mnie litości wyswietlał podjazd…. Czerwony…. Pomarańczowy…. Bordowy. I tak przez kolejne kilometry. Momentami nachylenie sięgało 20–22%.
A moja waga… cóż… bardziej przypomina świnkę gotową na ucztę niż lekką górską kozicę. 🐷😂 Grawitacja zdecydowanie nie była dziś moją przyjaciółką😅
Ale wiecie co?

Dzisiaj, mimo całego tego trudu, naprawdę cieszyłam się, że jadę. Że nie odpuściłam. Że każdy kolejny obrót korbą przybliża mnie do celu.
Pyk… pyk… pyk…
Na 57 kilome

Possagno! Czyli 4. etap TOUR Transalp ukończony🏁To był dla mnie zupełnie inny etap. Niesamowicie ciężki fizycznie, menta...
24/06/2026

Possagno! Czyli 4. etap TOUR Transalp ukończony🏁

To był dla mnie zupełnie inny etap. Niesamowicie ciężki fizycznie, mentalnie i emocjonalnie😏 Upał 25–35 stopni🥵🥵 trasa w ciągłym poszukiwaniu choćby kawałka cienia i głowa, która od rana ważyła chyba więcej niż elektryczny rower🫣😔😒

Noc? Bezsenna. Trochę przez stres, trochę przez imprezujących dwa pokoje dalej Polaków, którzy chyba po alko myśleli, że są cichutko 🤫 Nie byli. 😅🤦🏻‍♀️

Za to śniadanie dla odmiany było pyszne, kawa ☕️ meeega dobra, start o 9:00, a pierwsze 20 km neutralizowanego zjazdu dawało złudzenie, że będzie „luzik”.

Ale głowa… głowa była ciężka. Tysiące myśli, ciężar ambicji Mostova Olya, poczucie, że może zawodzę, że moja dyspozycja nie jest taka, jakbym chciała. W teamie atmosfera bardzo milcząca. Olya — jak już wspominałam — jest niesamowicie mocna i ambitna…. 🫣 niedawalo to luzu…dlatego próbowałam skupić się na jednym: na wdzięczności. Że mogę tu być. Że stoję na starcie jednego z najcięższych alpejskich etapowych wyścigów szosowych.
3-2-1… start. Łezki w oczach. Zjazd, słychać tylko „indory” — hamulce — bulgoczące w kołach, głośne piasty i koguty organizatora pilnujące peletonu😅

Cd w komentarzu

Etap 3 TOUR Transalp za nami🥹48 km i 1780 m przewyższenia. Krótko? Teesciwie 😅Od samego rana humor miałam wyśmienity😁😅 N...
23/06/2026

Etap 3 TOUR Transalp za nami🥹
48 km i 1780 m przewyższenia. Krótko? Teesciwie 😅
Od samego rana humor miałam wyśmienity😁😅 Nie wiem skąd, nie wiem dlaczego, ale jakaś pozytywna energia wstąpiła (głupawka😅) na całego. Nawet śniadanie, które było delikatnie mówiąc… średnie 😬 i kawa, która raczej nie przejdzie do historii włoskiej gastronomii🫣 nie były w stanie tego zepsuć. Ratowałam się żelkami 🧸🧸 i ruszyłam na start : )

Jak na Tour Transalp przystało – od startu ogień. Pierwsza hopka miała tylko 2,5 km, ale bardzo szybko zrobiło mi się… cieplutko🔥 Nóżki wyraźnie dawały znać, że przez ostatnie dni ciężko pracowały, a nie leżały na leżaczku z 🍹🍹

Mostova Olya tradycyjnie poleciała bawić się w 🚀🚀 z Amerykankami, Austriaczkami, Niemkami i całą ekipą TOP 5 Women Team, a ja postanowiłam pilnować swojej mocy🫣 Plan był prosty: nie dopuścić do stanu “ijo ijo” i eksplozji game over na trasie. 😅

Potem przyszedł zjazd i gdzieś po drodze zgubiłam swoje flow 😏 Grupa odjechała, a przede mną pojawił się podjazd, który Garmin uparcie wyświetlał na czerwono 🥵bordowo czerwono ☠️Cały czas 🥵
Jakby tego było mało, jechał przede mną chłopak, który sapał jak lokomotywa, dyszał, wzdychał, wstawał w korby i regularnie informował całe otoczenie, jak bardzo cierpi... 🥵 Mentalnie nie był to najbardziej wspierający podcast świata😂
Tak zdobyłam Passo Valles, potem szybki zjazd i… nadal szukałam swojego zjazdowego flow….

🏔️ TOUR Transalp – stage 2 🏔️Ech… co to był za dzień☀️🌞Pobudka jeszcze przed 6 rano🫣, bo start królewskiego etapu zaplan...
22/06/2026

🏔️ TOUR Transalp – stage 2 🏔️

Ech… co to był za dzień☀️🌞

Pobudka jeszcze przed 6 rano🫣, bo start królewskiego etapu zaplanowano na 🕕9:00. Przed nami było prawdziwe kolarskie wyzwanie: Sillian – Falcade, 134 km i aż 3500 metrów przewyższenia🥵

Po wczorajszych doświadczeniach postanowiłam zmienić taktykę. Dzisiaj nie chciałam gonić Mostova Olya ani ścigać się z licznikiem. Chciałam jechać swoje tempo, słuchać organizmu aby uniknąć błędów, które kosztowały mnie sporo sił pierwszego dnia🫣🥵

Drugim priorytetem było pilnowanie jedzenia🍫 i picia 💦 Mój mały kolarski diesel musi przecież cały czas pracować na odpowiednich obrotach😊

Na trasie czekały na nas prawdziwe perełki Dolomitów: Passo Cimabanche, przepiękna i długa wspinaczka na Passo Giau, gdzie wspinałyśmy się na ponad 2200 m n.p.m., następnie Passo Staulanza, a na deser… 🧁 wymagające Passo Duran 🥵 pokonywane w pełnym słońcu☀️🥵

Było ciężko. Były momenty walki i powtarzanie jeszcze tylko 2 km… jeszcze tylko 1 km… jeszcze pare meterkow…. Były chwile zachwytu nad górami😌😌, które odbierały mowę😍 I właśnie za takie dni kocham kolarstwo i te z Ola spojrzenia na siebie bez slow bo rozumiałyśmy się ze jedzie nam się okej 🥹

Dzisiejsza taktyka okazała się strzałem w dziesiątkę. Na metę dojechałyśmy jako 4. Team women Tour Transalp! 💪

Do podium zabrakło zaledwie 3 minut. Tylko 3 minuty! do amerykańskiej drużyny zajmującej 3. miejsce na tak dlugim etapie!

Jestem dumna Nas i dumna z siebie 🥹Nie dlatego, że było łatwo. Jestem dumna dlatego, że pojechałam mądrzej, spokojniej i zaufałam sobie😌

A jutro? Krócej, ale konkretnie 48 km i 2000 up… Przed nami Passo Valles i Passo Rolle — przełęcze, które kiedyś zdobywałam razem z moim synem. I już sam ten fakt sprawia, że ten etap będzie miał dla mnie wyjątkowe znaczenie❤️

Trzymajcie kciuki jeszcze 5 etapów - Tour Transalp trwa 🚴‍♀️🏔️☀️

Rowerowy Zakątek - TREK Tarnów

Ps nasz suport niesamowita robotę zrobil !! Piciu i papu nam nie brakuje! Dziękuję 💚💚

Jeszcze niedawno wydawało się, że do startu w  zostało mnóstwo czasu. Dziś patrzę w kalendarz i widzę, że zostało już ty...
10/06/2026

Jeszcze niedawno wydawało się, że do startu w zostało mnóstwo czasu. Dziś patrzę w kalendarz i widzę, że zostało już tylko 11 dni.

Przez ostatnie miesiące były setki kilometrów🚴🏼‍♀️🚲🐹, godziny treningów, zmęczenie, duzo chwil zwątpienia i momenty, kiedy trzeba było znaleźć siłę tam, gdzie wydawało się, że już jej nie ma🫣. Były też codzienne obowiązki, prowadzenie sklepu - praca, sprawy życia codziennego i próba pogodzenia wszystkiego w jedną całość…🧩życia dorosłego.

Teraz głowa coraz częściej ucieka już w ⛰️ Do tych kilku dni… kiedy będe wstawać rano żeby wsiąść na rower i… cieszyc sie jazda (choc to Alpy i… mega ciezkie trasy) Do poranków z widokiem na alpejskie szczyty… 🫠Do zmęczenia, które daje satysfakcję… i przygody, którą pamięta się latami.

Nie 🙈 ukrywam czuje sie kompletnie nie gotowa… 🫣ale w życiu chyba na nic nie jesteśmy gotowi…🫢Lista rzeczy do zrobienia wciąż wydaje się dłuższa niż lista odhaczonych zadań…. 🫡🤔
Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim coraz mocniej czuję ekscytację…. 🤩🤓Bo za 11 dni zacznie się coś, o czym myślałam od wielu miesięcy…. O czym marzyłam… i bede mieć możliwość realizacji tego 😶‍🌫️marzenia

Teraz najważniejsze jest już nie dołożyć więcej, ale zaufać temu, co zostało zrobione. Odpocząć. Złapać oddech. Naładować głowę spokojem.

Bo wielkie przygody zaczynają się właśnie wtedy, gdy kończą się przygotowania.

Mam nadzieję ze myślami będziecie tam z nami i mocno dmuchali w plecki🥳💨💚💚

10. edycja Tour de Powiśle Dąbrowskie 🚴‍♀️🌧️🌬️Dzisiejszy start był prawdziwie „koneserski” 🥶Zimno, deszcz, wiatr i szosa...
17/05/2026

10. edycja Tour de Powiśle Dąbrowskie 🚴‍♀️🌧️🌬️
Dzisiejszy start był prawdziwie „koneserski” 🥶
Zimno, deszcz, wiatr i szosa, która w takich warunkach nie wybacza błędów…
Do startu podeszłam totalnie „for fun”, ale z ogromnym szacunkiem do bezpieczeństwa — swojego i innych zawodników 😊
I szczerze? Gdyby nie serce, jakie w te zawody wkładają Tomasz i Agnieszka Żyguła, chyba zostałabym dziś pod kocem 😉❤️ Wielki szacunek za organizację i dbałość o zawodników!
Wyścig od początku był dynamiczny 🚀
Były ataki, jazda pod wiatr, trochę taktyki i trochę „walki” z „Panami”, którzy chyba bardziej woleli jechać ZA nami niż Z nami pracować 😅🍑
Finalnie:
🥉 3. kobieta OPEN
🥈 2. miejsce w kategorii

Ogromne brawa dla wszystkich kobiet (i Panów 😉), którzy dziś stanęli na starcie 👏
Takie warunki naprawdę weryfikują charakter!

I najważniejsze ❤️
Dziękuję moim przyjaciołom i ekipie za wsparcie. Bez Was ten sport nie smakowałby tak samo 💚♥️

Emocje już opadają… 🫶🏻Wspomnienia układają się w całość.   😈🚀Przed startem i podczas wyścigu była cała paleta emocji — e...
02/03/2026

Emocje już opadają… 🫶🏻
Wspomnienia układają się w całość. 😈🚀

Przed startem i podczas wyścigu była cała paleta emocji — ekscytacja, rywalizacja, ale też strach i wątpliwości. Najtrudniejszy moment? Gdy okazało się, że Wojtek jest chory, a zaproponował start w mix team ( to ten mocny zawodnik, legenda 🚀 IM ech…)
A ja bałam się, że nie nadążę. Że będę go spowalniać🫣
Dziś wiem jedno — ten stres nie był słabością. Był dowodem, że mi zależy💚 by jak najlepiej podjechać wyścig.
Odwagą nie jest brak strachu. Odwagą jest stanąć na starcie mimo niego!
Po czasówce wszystko się zmieniło.
Zobaczyłam obok siebie nie tylko moc, ale spokój i wsparcie teamowego kolegi.
Presja zamieniła się w współpracę.
Jechaliśmy jak zgrany team.

Ten wyścig dał mi ogromną satysfakcję, frajdę i wiarę, że potrafię więcej. To dobry prognostyk przed .

Ogromna wdzięczność dla Michała, Wojtka i wszystkich, którzy mnie wspierali — Wasze wiadomości na Garminie naprawdę niosły 🫶🏻

Dziękuję też za perfekcyjnie przygotowany sprzęt ( ) — rower był gotowy na wszystko (poza jednym kapciem 😉). Spokój w głowie to podstawa.
Jeśli chodzi o wynik sportowy:.:
Może dla kogoś to „tylko” miejsce w tabeli.
Dla mnie jest to wygrany czas. Czas rozwoju.

To był mój debiut…
Ale czuję, że to dopiero początek 😈🚴‍♀️

Wielkie brawo dla Wojtka i dla jesteś niesamowita!!! Z Twoja ambicja i energia to w przyszłym roku widzę Ciebie na podium! I za dokonanie czegoś co dla innych jest niemożliwe!
Te trasy były naprawdę wymagające!
👏🏻 brawooo

Ech… co to był za dzień! Cordoba!Chłodny poranek, a potem ogień na trasie. Ambicje? Zawsze! Jeden cel – dobry, mocny ost...
28/02/2026

Ech… co to był za dzień! Cordoba!
Chłodny poranek, a potem ogień na trasie. Ambicje? Zawsze! Jeden cel – dobry, mocny ostatni etap 💥
Poranki etapowe stały się już moją małą rutyną: śniadanie, bukłak, bidon, żele… ubieranie, kontrola ciśnienia w kołach i wyjazd na start. Spotkanie z , chwila wymiany spojrzeń… i już wiemy – to będzie nasz dzień 😉

Start? Mimo moich obaw – wyjątkowo sprawnie. Płaski asfaltowo-szutrowy odcinek, potem teren. Pierwszy podjazd wąziutką ścieżką – zrobił się zator, ale całkiem sprawnie przeskoczyliśmy problem i od tego momentu jechaliśmy razem, płynnie, mocno, swoje.

Dziś wiedzieliśmy, że jedziemy wszystko co pod nogą. W końcu jutro luuuzzz 😎
Techniczne podjazdy🚀🥵 ale zdarzyły się szybkie romantyczne spacery 💚🩷🚲 po skałach z rowerem 😆

Jechaliśmy jak rakiety 🚀 żarło mega
5. miejsce utrzymywane na trasie!
Kilka minut przewagi! Pilnowane picie, jedzenie – wszystko pod kontrolą. Porostu doskonale! Ostanie meteki do góry i 18 km zjazdu! Czyli to co tygryski lubią najbardziej flow- zabawa!

Ale… życie miało inny plan… Wąska ścieżka, końcówka podjazdu… i nagle czuję miękki tył🤯😟kapeć.

Krzyczę do Michała. Szybka próba ogarnięcia koła… i niestety – rozcięcie. Gwóźdź 5–6 cm wbity w oponę zrobił spustoszenie:( plug… nabój… Dwa naboje „poszły w powietrze”, mleko z plugiem nie dało rady. Zakładamy dętkę. Udaje się, ale powietrza niewiele…

Mijają nas Finowie. Hiszpanie ze Scotta z uśmiechami…. Ech…
Jedziemy odciążam tył bo trasy skaliste…
Zaczynamy zjazd 🐯
Ale skalisty teren i mało powietrza w kole… no i znowu kapec… :(

Krzyczę.
Michał zatrzymuje się.
„Dętka w trawie” 😉 i pompka. Kolejna zmiana
Ech…Ta dętka dziurawa.
Kolejny nabój w powietrze.
Kolejny team nas mija.
Nasz cel? Dojechać. Cało.
Michał ogarnia kolejną dętkę, pompkę, nabój…
Po ponad 25 minutach wracamy na trasę.

I wiecie co?
Dojechaliśmy.
Nie poddaliśmy się!
I mimo wszystkiego – nie jako ostatni team na etapie.

Czasem wynik sportowy to jedno.
A charakter, spokoj– to drugie.

Dziś wygraliśmy coś więcej 💛🔥
Michał baaardzo dziękuje 🫶🏻👊🏻🙏🏻za dzisiaj.

Dirección

Málaga

Página web

Notificaciones

Sé el primero en enterarse y déjanos enviarle un correo electrónico cuando KajkaBike publique noticias y promociones. Su dirección de correo electrónico no se utilizará para ningún otro fin, y puede darse de baja en cualquier momento.

Contacto La Empresa

Enviar un mensaje a KajkaBike:

Atajos

Compartir