18/01/2022
Skąd się w ogóle tutaj wzięłam? To ten pan ze zdjęcia był jednym z powodów powstania tego konta 🤗 ale od początku.
Z haftem krzyżykowym pierwszy raz spotkałam się na lekcjach plastyki będąc w podstawówce. Miałam może ze 12 lat. Pani Ania od plastyki była moją ulubioną nauczycielką. Zadaniem dla chętnych było wyszycie postaci, owocu, warzywa albo zwierzątka. Ja wybrałam fokę 😂 Pojechałyśmy z mamą kupić kanwę, mulinę i tamborek, który mam do dziś. Nie wiedziałam jeszcze, że do haftu na kanwie o gęstości 14ct nie używa się całości muliny, czyli 6 pasm 😅 Tak więc mulina szybko się skończyła, a dokupiona miała już lekko inny odcień, ale kto by się przejmował 😆 6 dostałam 😅
Potem miałam mocną zajawkę na haft, zestawy z nadrukowanymi wzorami w dużej ilości. To były inne czasy, nie było takich możliwości jak teraz. I tak przez lata co jakiś czas wracałam do krzyżyków. Haftowałam aniołki dla mamy, ornamenty na bieżniku, drobne sale.
Wreszcie pod koniec 2020, kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą i po początkowych komplikacjach oraz z racji, że moja etatowa praca jest obciążona dodatkowym ryzykiem podłapania tego z czym wszyscy musimy żyć od jakiegoś czasu, musiałam zostać w domu. Z racji dużej ilości wolnego czasu (oj chciałabym go trochę teraz 😉) zaczęłam rozmyślać nad haftem, który mogłabym podarować mojemu dzieciątku. I przepadłam. Odkryłam kontury i to był dla mnie game changer 👍
Pomyślałam, że haftowany obrazek z personalizacją, na różne okazje to świetny pomysł do sprezentowania mamom, dzieciom, przyjaciołom.
Uważam, że rękodzieło jest niedoceniane, często zapomina się, że jest to towar ekskluzywny, pojedyncze egzemplarze, ręcznie robione, czasochłonne i stąd mają swoją cenę 🙃 ale to temat na kolejny dzień wyzwania ☺️
Ps. Wczorajsze może uda mi się nadrobić w późniejszym czasie, nie nadawałam się wczoraj do publikacji przez pana atencjusza (patrz zdjęcie powyżej 😉)
🪡