24/02/2026
Dzień coraz dłuższy, noce coraz krótsze, niedługo Wielkanoc. To może coś o nocy. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w nocy jest ciemno? Ja dowiedziałem się całkiem niedawno i byłem mocno zaskoczony. Okazało się, że moje naiwne wyobrażenie na ten temat (bo „nie ma Słońca”), było delikatnie mówiąc niepełne. Wyjaśnię w kilku słowach. Ale zacznę od dnia. W dzień jest jasno, bo atmosfera rozprasza światło słoneczne, więc po tej stronie globu, który Słońce oświetla, nie ma efektu „lampy”, ale pięknie, równomiernie rozproszone światło: błękit nieba. I to jest pierwsza, cząstkowa odpowiedź: w nocy nie ma czego rozpraszać, bo „lampa” jest za horyzontem. Tylko, że to nadal niczego nie wyjaśnia! Pytanie, dlaczego w nocy jest ciemno, ludzie zadawali sobie od setek, jeśli nie tysięcy lat. A pełna odpowiedź pojawiła się bardzo niedawno, wraz z wielkimi kosmologicznymi odkryciami XX wieku. Zanim przeczytacie resztę tego tekstu, zastanówcie się sami: dlaczego? W nauce to (historyczne) pytanie znane jest jako „Paradoks Olbersa”. Olbers, osiemnastowieczny niemiecki lekarz (ale także fizyk i inżynier) zauważył, że czerń nieba w nocy jest czymś bardzo dziwnym. Gdyby wszystkie widoczne na nieboskłonie gwiazdy oświetlały Ziemię, „nocne niebo” byłoby równie jasne, co powierzchnia Słońca! A przecież tak nie jest. Brak światła w nocy ma 3 ważne powody:
- Światło z wielu gwiazd jeszcze do nas nie dotarło. Widzimy tylko te obiekty, które znajdują się w kręgu tzw. widzialnego wszechświata. Wynika to z faktu, że wszechświat nie trwa „od zawsze”, jak kiedyś myślano. Jego wiek jest skończony (ma blisko 14 miliardów lat).
- Drugi powód jest taki, że galaktyki oddalają się od nas (efekt „Wielkiego Wybuchu”). A to powoduje rozciąganie fal świetlnych. Światło widzialne z bardzo odległych źródeł zmienia się w niewidzialną dla ludzkiego oka podczerwień i mikrofale. Gdyby wszechświat był statyczny (nieruchomy, jak myślano jeszcze w XX wieku!), w nocy byłoby znacznie jaśniej.
- I ostatni powód: skończony żywot gwiazd. Zanim światło z bardzo odległych gwiazd wypełniłoby całe niebo, bliższe gwiazdy zdążyłyby już wypalić swoje paliwo i zgasnąć.
Na własny użytek trochę to sobie uprościłem. W nocy jest ciemno, bo to, co widzę na niebie to nie „tu i teraz”, ale zdjęcie bardzo odległej przeszłości. W „tu i teraz” wielu z tych świecących punktów już nie ma. A te, które są, to nie świecące w naszym kierunku „latarki”, ale raczej silniki szybko oddalających się rakiet. Tych ogników w kosmosie jest zresztą znacznie więcej, ale ich światło wciąż płynie w naszym kierunku przez bezmiar kosmosu. Zobaczą je dopiero jakieś przyszłe pokolenia.
I bardzo dobrze, że w nocy jest ciemno. Pomyślcie, jakie to byłoby męczące, gdyby w nocy było jasno jak w dzień. Albo jaśniej!