23/04/2025
Dłubię ostatnio intensywnie w temacie mieszczańskiej mody gdańskiej i pd. niemieckiej z okresu 1600 - 30 i dotarłam do inderakowej (spódnicowej) pułapki. Już chwytałam za nożyce ale zamiast tego coś mnie tknęło i sięgnęłam po książki (krawieckie). I zonk. Powszechny bowiem w reko-rzemiośle przepis na spódnicę polegający na zszyciu 2 kawałków prostokątnej tkaniny i następnie przymarszczeniu materiału i wszyciu tego w szeroki pasek nie jest zbyt historyczny. Smuteczek, tak lubiłam tą metodę. Jest ona niewątpliwie szybsza ale zgodność z technikami krawieckimi z epoki to mniej niż "0".
Pozostało mi więc pracochłonne kreślenie i krojenie ćwiartek koła aby uzyskać jak najbardziej dzwonowatą formę spódnicy.
Na pierwszy ogień poszła spódnica datowana na ok. 1620 rok, sukienna, obszyta taśmą wełnianą.
Dodatkowo wykrój z ksiegi krawieckiej z Leszna/Wschowy datowany na lata 40te XVII wieku.