Emedlink

Emedlink Najlepsze koszulki dla ratowników, pielęgniarek, lekarzy i nie tylko. Wprowadź odrobinę humoru d

30/10/2025

Czasem i takie kwiatki z wezwań można spotkać 😅

24/10/2025
01/03/2025

Koleżanki i Koledzy,

jak sami widzicie i wiecie od dłuższego czasu obserwujemy liczne akty agresji słownej i fizycznej w naszym kierunku i pozostałych zawodów medycznych. Jako ratownicy medyczni podejmujemy szereg działań mających na celu zniwelowanie tego negatywnego zjawiska.

W związku z brakiem danych, które obrazowałyby skalę zjawiska i jego skutków, postanowiliśmy wprowadzić "Rejestr przypadków aktów agresji w stosunku do Ratowników Medycznych - etap 1".

✅Założeniem projektu jest zbieranie danych o przypadkach wystąpienia aktów agresji słownej i fizycznej wraz z danymi obrazującymi skalę, miejsce wystąpienia agresji, czas i skutki. Dane będą poddawane ciągłej ocenie i analizie (tygodniowej, miesięcznej, kwartalnej).
✅Każdy z nas, u którego wystąpił przypadek agresji słownej, fizycznej, będzie miał możliwość przesłania informacji, za pomocą arkusza kontaktowego PDF do koordynatora wojewódzkiego, na podany adres email.
✅Koordynator wojewódzki będzie odpowiedzialny za zebranie danych, uzupełnienie ich i przesłanie do .
✅Projekt rozpoczyna się w dniu dzisiejszym i będzie trwał do momentu wprowadzenia rozwiązania systemowego, jaki zostanie zaproponowany przez stronę rządzącą.

👉W dniu jutrzejszym udostępnimy dane kontaktowe do koordynatorów wojewódzkich i centralnych wraz z arkuszem kontaktowym PDF.
👉Prosimy o przesłanie informacji do wszystkich Koleżanek i Kolegów, Dysponentów i osób odpowiedzialnych w podmiotach, gdzie pracujecie ‼



Foto by WSPR w Bydgoszczy - Maciej Romaniuk

Dużo macie takich przypadków? 🤔
04/02/2025

Dużo macie takich przypadków? 🤔

20/01/2025

Dzisiaj post o NAJGORZYM BŁEDZIE jaki może popełnić pielęgniarka. Zapomnijcie o źle założonym wenflonie czy pomyłce w dawkowaniu leków....czas zmierzyć się z UPORCZYWĄ TERAPIĄ w naszym wykonaniu

Listopad i grudzień: koszmarny maraton.
Końcówka roku była dla mnie niczym bilet w jedną stronę na safari po systemie ochrony zdrowia. Odwiedziłem więcej szpitali kebabów na Jana Pawła , liznąłem pracy w różnych specjalizacjach i przetrwałem - jakimś cudem. Zaczynałem z ponad 20 pacjentami hospicjum domowego. Zostało siedmiu. Praca z nimi, z ludźmi, którzy umierają świadomi, cierpiący, gadatliwi jak nigdy wcześniej, to zupełnie inna para kaloszy niż moja codzienność na intensywnej terapii. Tam pacjent jest jak dekoracja – nieprzytomny, zaintubowany, milczący. Tutaj gadają, często więcej niż byś chciał, głównie o tym, co przeżyli w szpitalach. I stąd dzisiejszy wpis.

Nie jest to historia o mojej pracy, a raczej zbiorcza obserwacja kilku szpitali i opowieści pacjentów na przestrzeni lat, niestety również trochę moje przemyślenia z pobytu na R, POP, OIT jako pacjednt.... Ale zanim przejdziemy do sedna, kilka słów o codziennym piekiełku.

Mistrzostwa w biegach przez papierkowe płotki?
Wszyscy wiemy, jak wygląda rzeczywistość na oddziałach. Braki kadrowe, nadmiar zadań, a tempo pracy przypomina wyścig z czasem. Marzenie pielęgniarki na dyżurze? „Dożyć do 19:00” albo „dotrwać do 7:00”. Gdzieś po drodze zaczęliśmy godzić się na pracę na odwal, odfajkowywanie zadań w dokumentacji i skupianie się tylko na tym, co pilne. Leki podane? Jest. Przygotowany do badań/zabiegu? Jest. System zrobiony? Jest. Raport? Jest! Reszta? Schodzi na dalszy plan. Pacjent staje się „kwadratem do odklikania" i w tym wszyskim pielęgniacja , której wykonanie przez opiekunów medycznych powinniśmy nadzorować, gdzieś ucieka, dniami, tygodniami.... jest s*f. (Dla jasności opiekunów też jest za mało)

Aż tu nagle przychodzi ten wyjątkowy moment, w którym wszystko możesz zrobić jak podręcznika. Pacjent dosłownie wykąpany, pościel świeża, opatrunki zmienione, leki podane, odleżyny zabezpieczone. Klepiesz się po ramieniu: „Dobra robota! Czekasz na oklaski i medal z cebuli....bo przecież jesteś ,,dobrą pigułą", ale czy na pewno?

Uporczywą terapie już znamy.
-Przyjmowanie pacjentów do szpitala, żeby nie umarli w domu mimo braku perspektyw na leczenie czy nawet na poprawę komfortu umierania, no bo jak się nie weźmie to ,,łapiduchy nie pomogły!" i zaraz najzd TVNu czy tam innego Polsatu.
-Robienie protezy biodra 94 letniej, leżącej w łóżku od 5 lat pacjentce, której kompletnie nie poprawi to życia i która nie ma szasn stanać na nogi? Czemu nie .... bo proceduta, po ktoś się na kimś musi nauczyć?
-Dawanie leków podtrzymujacych życie, aż palce robią się czarne (gniją) , bo pacjent nie może umrzeć, musi doleżeć odpowidnią ilość dni żeby nfz zapłacił?
-Zabawa w 1 badanie diagnostyczne co 2-3-4 dni , bo fajny pacjent, zajmie łóżko , da szpitalowi zarobć i tak leży sobie bidulek 2-3 -4 tygodnie czekajac na diagnoze która da się postawić w 2 dni, czasami przekorny los zrobi nam psikusa, a jemu zkarzenie wewnątrzszpitalne (zapalenie płuc, zkarzenie ran itd) i tak tracimy rocznie 30 000 ludzi..... tak miasto wielkości Sochaczewa tylko i wyłącznie z podowu przedłużonej i zupełnie niepotrzebnej hospitalizacji...ale po co o tym mówić? To nie dobra jest.
-Przyjmowanie na oddziały intensywne ludzi bez szans, po to żeby nie umarli na stole/bloku/zwykłym oddziale,żeby zrobić na nich punkty? Pokazać , że się ,,ratowało"? Centralka, tętnica, sonda, wkucie do dializ, podłączenie do pralki i zgon za 2 godziny.....
-Przetrzymywanie dniami, tygodniami, miesiacami pacjentów nie kwalifikujacych się do hospitalizacji , nie wypisywanie na lżejszy oddział czy do zakładu opiekuńczo leczniczego/domu opieki albo bo tam pacjent nie będzie mieć takiej opieki i umrze ...
-Przywiezienie na SOR trupa i udawanie,że ktoś zatrzymał się na podjeździe tuż przed szpitalem.... który Ratol tak nie zrobił chociaż raz niech pierwszy rzuci kamień....ale czemu? Bo jak pacjent umrze w karetce to zawsze jakiś Rudy zadzwoni i powie ,,halo pan płokułatoł".. . no i jest lipa.

Uporczywa pielęgnacja? To nasza, pielęgniarska wersja tego absurdu. Przykłady? Proszę bardzo.

1. Pobudka o 4:30. Bo obchód.
W niektórych szpitalach toaleta pacjentów zaczyna się o absurdalnych godzinach. Wyobraź sobie: sala z 16 łóżkami, pikające monitory, pompy, całą noc ktoś chrapie, jęczy, ktoś cały czas chodzi , włącza światło, podej leki, zmienia kroplówki. Pacjent pada ze zmęczenia, aż tu nagle gdy tyllko skleipowieki– pielęgniarka z miską zimnej wody....szarpie, ciągnie, szoruje, zmienia pammpera, opatrunki, byle szybciej, byle zrobić....bo o 7 na obchodzie lekarz musi widzieć czystych, pachnących pacjentów. Komfort ? TAK, DOKTOTA....a pacjenta? Kogo to obchodzi? ,,Tak jest orgaznizacja szpitala, pacjent przyjeżdza się leczyć, a nie wyspać i odpocząć" - tak jedna z moich przełożónych odpisała na skargę.

2. Codzienne mycie na siłę?
Rozumiem, ktoś przywieziony z wypadku, trzeba obtoknąć z błota i ziemi...ale nie mówcie ,że nie znacie klasyka gatunku ,,panie ja się co sobotę kompię, a w lato czasami no to 2 x w tygodniu".
No i taki egzemplarz dostaje elegancjie szorowanie codziennie, czasmai 2 razy dziennie .
Skutki? Zmywamy naturalny biofilm, zaburzay proces naskórkowania, uszkadzamy barerę fosfolipidową, osłabiamy układ immunologiczny. Pacjent łapie zakażenia jak gąbką, ale pielęgniarka zadowolona: „Czysty jest”. A pacjent? Walczy, krzyczy, nie chce się myć – i nagle zostaje agresywnym chamem, któremu się wyrwało pare słów na k?

3. Święte monitory.
Jest noc, wreszcie zasypia. Zdejmuje czujnik saturacji, bo go uwiera. Przychodzi pielęgniarka, zakłada z powrotem. Odpina kabek od ekg, bo się drapał przez sen? Dokłądnie to samo. wyciągnał sondę która go uwierała....zakłądamy nową, przyjął w końcy wygodną pozycje? No to podciąganie, poprawianie I tak kilka, kilkanście razy, co przyśnie - swiatło, zimne recę.... po trzech takich nocach mówi: „Dajcie mi spokój, chcę umrzeć w spokoju!” Ale przecież to on jest niegrzeczny, niewspółpracuje, prawda? Haloperdol, propofol, midanium i to samo, tylko pacjent nie ma się już siły reagować...bo jest przyćpany. Nam fajnie, cicho , spokojniej, rzadziej trzeba wstawać

4. Pory posiłków – rodem z epoki kamienia łupanego.
Śniadanie o 7:00, obiad o 12:00, kolacja o 18:00 .... kto tak je?
Sami o 22 robimy desant na pokój socjalny, żeby coś tam jeszcze chapnąć przed nocą.
Pacjent z sondą i wlewy pokarmu przemysłowego przez 20 czy 24 godziny? O przerwach w żywieniu nikt nie słyszał? Ślinianki, trzustka, wątrona, żoładek, jelita nie potrzebują przerwy? ....a później pytanie czemu glikemia się rozjeżdża? Czemu rozwolnienia albo zaparcia?

5. Zero prywatności.
Przeszklone boksy, sale wieloosobowe, brak zasłon. Pacjent świeci kroczem na całą salę,albo w kierunku dyżurki pielęgniarek. Intymność? Jaka intymność? Panie ja wiecej cudzych pen*sów w ręki trzymałem niż pan widział w życium , nawet w pornosach....no tak....ale moze pacjenta pen*sa ktoś trzyma pierwszy raz od lat.....albo pierszy raz ktoś inny niż żona? Chciałbyś czy chciała się rozebrać do naga przed totalnie obcą osobą i być przez nią mytą, dotykaną ? Średnio fajnie.

6. Pościel i podkłady higieniczne ....
Zmiana pościeli kilka razy dziennie, bo „plamka”, szarpanie, szarpanie, szarpanie..... A podkłady? Foliowy koszmar, na którym nikt nie chciałby spać, spórbójcie sami....kilka nocy tylko

SZPITAL POWINIEN BYĆ DLA PACJENTÓW... To oni powinni odpoczywać, leczyć się, a nie walczyć z systemem, który działa przeciwko nim. To my, pielęgniarki, musimy pamiętać, że pacjent to nie kukła do pocownia ani okienko odhaczania procedur. Musimy tłumaczyć lekarzom, koleżankom, że pielęgniarstwo to coś więcej niż checklisty i hifgirna pacjenta, a malowanie trawy na zieolono w postaci mycia pacjentów specjalnie pod obchód czy wizyty rodziny to po prostu idiotyzm

NO I ZARAZ SIĘ ZLECĄ KOLEŻANKI i mi powiedzą , to co mamy nie myć? nie podkładać? nie zmieniać? nie karmić? Mamy zmieniać wszysto? Godziny posiłków, odwiedzin , obchodów? Nasze nawyki?
Przyszedł i znowu wymyśla, bo u nas to sie robi tak od 20-30-40 lat i było dobrze!

Nasi pradziadkowie chodzili boso, jedli z jednej miski jedną łyżka i nie mieli toalety.....to co mamy tak żyć bo tak było kilka tysięcy lat?

Pamietacie jak wróciliście z podwórka, a mama umyła was wrzącą albo lodowatą wodą, nalała szczypiącego szamponu do oczu, siłą wymyła uszy, obcieła paznokcie do mięcha i na koniec jeszcze przyciała suwakiem brodę?
Mama mysłała,że robi dobrze, że prawidłowo, że dba , że jest dobrą matką, a co wy gdzieś tam skuleni i spłakani po traumie jaką przeżyliście.

Nie bądżcie takimi pieleniarakmi, nie traktujcie pacjentów jak małe dzieci, kukły czy lalki. We wszystkim trzeba zachować rozsądek i umiar....ale przede wszyskim myśleć o komforcie pacjenta, nie naszym czy lekarzy.
Na prawdę szczytem marzeń pacjenta ,który leży chory w szpitalu jest spokojny SEN i ODPOCZYNEK, a nie obcięcie paznokci których nie obcinał kilak tygodni , codzienne szorowanie o 4:30, zmiana nawyków żywieniowych i niepotrzebne leżenie na sali gdzie wszystko piszczy, pika a światło nie gaśnie całą dobę.....nawet jeśli to mycie zaczynacie o 9-10, to też na prawdę nic się wielkiego nie stanie jeśli zamiast szorować, szarpać, poprawiać, dacie się pacjentowi wyspać, nic się nie stanie jeśli przez kilka godzin nie bedzie miał na palcu czujnika saturacji albo spędzi noc wygięty dosłownei w chińskie S!

Tłumaczcie i koleżankom i lekarzom ,że dobre pielęgniarstwo to holistyczne podejście do pacjenta i do jego przypadku, a nie tylko myślenie o własnej specce, o własnych zadaniach do wykoania o odchaczeniu listy.
Ci co mają zrozumieć zrozumieją, a Ci do których mimio starań nie dotrze w końcu wymrą jak dinozaury, bo prędzej czy później ktoś w końcu się wkurzy i nie bedzie chcaił być procedurą do wykonania, czy kwadratem do odklikania w systemi, ktoś w końcu zrobi duże badania, ekspetymet, ktoś w końcu zmieni tę patologię.

Kiedy, nie wiem, ja też czasami nie mam siły znów tłumaczyć komuś kto pracuje dłuzej niżvja żyje ,że nie jest super, że robi ŹLE, nie mam siły udowadniać ,ze to nie jest wymądrzanie, tylko nauka, Evidence Based Medicine....nie mam siły słuchać, że magistry, że studia, że się na robicie nie znają ,że się bawią w lekarzy....otrzymywać burczenie pod nosem zamiast odpowiedzi gdy to ja czegoś nie wiem albo proszę o pomoc (BO NIE NIE ZJADŁEM WSZYKICH ROZUMÓW, dużo jeszcze nie wiem)....i ja mimo moejgo niewypażonego ryja czasmi też po prostu wybieram spokój i robie serie wdechów.....ale czasmi warto jednak coś tam powiedzieć

Nie chodzi o to, by nie myć pacjenta, nie zmieniać pościeli czy nie zakładać czujników. Chodzi o rozsądek, empatię i spojrzenie na pacjenta jak na człowieka. Takiego, który przede wszystkim chce spać, odpocząć i nie czuć się jak prdukt na taśmie, w fabryce.

Może się nie udać, może system nas zmusi do zamknięcia oczu na pewne rzeczy. Ale od czasu do czasu warto spróbować. Dla pacjenta. I dla nas samych ,żebyśmy za 10-20-30 lat nie byli tak wypalieni jak nasze koleżanki i nasi koledzy.

M

15/01/2025
Ostatnia realizacja w tym tygodniu 👍
26/01/2024

Ostatnia realizacja w tym tygodniu 👍

Adres

Chrobrego 52
Gdansk
80-423

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Emedlink umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Emedlink:

Udostępnij

Kategoria