Nihil Novi Censored

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Nihil Novi Censored Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Nihil Novi Censored, Odzież (marka), Daszyńskiego 153, Gliwice.

Koniec czekania. Mity Września właśnie wjechały do sklepu 🔥Równonoc, Idunn, Żmij, Światowid i Płanetnik są już dostępni....
16/09/2026

Koniec czekania. Mity Września właśnie wjechały do sklepu 🔥

Równonoc, Idunn, Żmij, Światowid i Płanetnik są już dostępni.

Gdyby boginie wybierały koszulki, pewnie nie skończyłoby się na spokojnym przeglądaniu rozmiarów. Dziewanna kłóciłaby się z Marzanną, Idunn przyniosłaby złote jabłka żeby je pogodzić, a my próbowalibyśmy ustalić, kto właściwie miał pilnować sklepu.

No trudno. Teraz wybieracie Wy.

Mity Września zostają z nami od 16.09 do 25.09.

A dla pierwszych 50 osób, które zrobią zakupy za minimum 250 zł i użyją kodu "wydawnictwo", mamy książkę do zamówienia ❤️‍🔥
(Słowiańska Gorączka od oczywiście)

👉 https://sklepnihilnovi.pl/489-mity-wrzesnia

Równonoc czy Idunn? A może jednak Żmij zrobi tu porządek?

Udanych łowów! 🔥

📸Na zdjęciu w koszulce oversize "Równonoc", a po drugiej stronie obiektywu

Czas odsłonić Idunn 💜Nordycką boginię młodości i strażniczkę złotych jabłek, dzięki którym bogowie zachowywali siłę.U na...
14/09/2026

Czas odsłonić Idunn 💜

Nordycką boginię młodości i strażniczkę złotych jabłek, dzięki którym bogowie zachowywali siłę.

U nas pojawia się w fiolecie, pośród saren i złotych owoców. Z runą Jera, związaną ze zbieraniem plonów i cyklicznością.

Punktem wyjścia dla projektu był obraz James’a Penrose’a „Idunn i jabłka”. Ale ta historia dostała też bardzo współczesną twarz 💜

Pomysłodawczynią wzoru jest , a rysy i postura naszej Idunn zostały zainspirowane właśnie nią.

Tak powstała bogini, na którą trochę musieliśmy poczekać.

Ale może właśnie o to chodzi? Wszystko ma swój czas. Nawet złote jabłka w towarzystwie fioletu 🍎🔥

Lato, będziemy tęsknić 😔Ale pora zrobić miejsce jesieni.Równonoc. Moment, w którym dzień spotyka się z nocą, a Dziewanna...
12/09/2026

Lato, będziemy tęsknić 😔

Ale pora zrobić miejsce jesieni.

Równonoc. Moment, w którym dzień spotyka się z nocą, a Dziewanna z Marzanną.

Tak wygląda nasze wyobrażenie tej granicy.

Już wkrótce w sklepnihilnovi.pl 🔥

11/09/2026

Cynocefalia oznacza posiadanie ludzkiego ciała zwieńczonego psim łbem. Może się zdziwicie, ale w średniowieczu nikt nie uważał takich stworów za wytwór wyobraźni.

W dawnych wiekach podróżnicy i uczeni traktowali je równie poważnie jak krowy na pastwisku czy kury na podwórku. Marco Polo podobno osobiście natknął się na te istoty i dokładnie je opisał. Według weneckiego kupca psiogłowy zamieszkiwały Andamany u wschodnich brzegów Indii. Marco Polo nazwał ich barbarzyńcami o psich pyskach, z zębami i oczami jak u ogromnych mastifów. Jednocześnie dodał, że istoty te potrafią uprawiać rolę, a więc nie są bez rozumu. Co więcej, kiedy psiogłowi mogli pochwycić człowieka, pożerali go żywcem. Nie wygląda na to, żeby to były szczególnie przyjacielskie stworzenia.

Inny Włoch, franciszkanin Giovanni da Pian del Carpine, zanotował, że wojska Ugedeja, trzeciego syna Czyngis-chana, starły się z ludźmi psami gdzieś na syberyjskich bezdrożach. Wyprawa del Carpinego trwała dwa i pół roku i miała polski akcent, bo towarzyszył mu Benedykt P***k, pierwszy znany polski podróżnik, który również spisał relację z tej eskapady do stolicy mongolskiego imperium.

Ale psiogłowi istnieją również we wcześniejszych zapisach. Już w pierwszym stuleciu naszej ery Gajusz Pliniusz Starszy umieścił w swojej „Historii naturalnej” opis istot o psich głowach. Rzymski uczony twierdził, że żyją w górskich grotach Indii, ubierają się w skóry upolowanych zwierząt, porozumiewają wyłącznie szczekaniem i polują z oszczepami oraz krótkimi łukami. Byli to sprawni myśliwi, choć ich wygląd i głos budziły lęk.

Późniejsi autorzy dodawali kolejne szczegóły. Ktezjasz z Knidos (V/IV w. p.n.e.) i Megasthenes (IV/III w. p.n.e.) to starożytni greccy autorzy, którzy pisali o górskich plemionach w Indiach, które szczekają zamiast mówić, żywią się surowym mięsem i potrafią dożywać nawet dwustu lat. Herodot umieszczał podobne stwory w Afryce. Ratramnus z Korbei w dziele „Epistola de Cynocephalis” rozważał poważnie, czy istoty z psim łbem są bliższe ludziom czy zwierzętom. Doszedł do wniosku, że są ludźmi, bo zakrywają genitalia, a więc posiadają wstyd i rozum.

Kościół prawosławny do dziś zachowuje wiarę, że święty Krzysztof, ten sam, którego medaliki dyndają na lusterkach samochodowych, urodził się jako dziecko cynocefali i dopiero moc wyższa uczyniła go w pełni człowiekiem. Greckie ikony ukazują go jako olbrzyma z psim pyskiem. W irlandzkich legendach był pogańskim gigantem imieniem Reprobus, który szczekał i pożerał ludzkie mięso, dopóki chrzest nie odmienił jego natury. Fińskie opowieści idą jeszcze dalej. Krzysztof miał być tak przystojny, że nie mógł odganiać zalotnic, więc poprosił Boga o mniej ponętną twarz. Stwórca spełnił prośbę z nawiązką i obdarzył go psim pyskiem, którego kobiety już nie pragnęły. W niektórych średniowiecznych żywotach święty przed nawróceniem nie tylko szczekał, ale też żywił się ludzkim ciałem, a dopiero chrzest zmył z niego zwierzęce piętno.

Psiogłowego św. Krzysztofa możecie znaleźć w źródłach, m.in. jako postać na ikonie znajdującej się obecnie w Muzeum Bizantyjskim w Atenach.

Kiedyś pokazaliśmy walkę Peruna ze Żmijem wprost. Bóg Pioruna uzbrojony w topór stanął naprzeciw bestii.Tym razem ujęliś...
10/09/2026

Kiedyś pokazaliśmy walkę Peruna ze Żmijem wprost. Bóg Pioruna uzbrojony w topór stanął naprzeciw bestii.

Tym razem ujęliśmy ją trochę inaczej 😉

Peruna nie widać. Jest błyskawicą, która trafia Żmija w sam środek.

Bestia jednak nie pada. Owija się wokół wyładowania.

Walka trwa.

Oto nasz Żmij⚡

We wrześniu w sklepnihilnovi.pl.

🔥 16.09 premiera Światowida 🔥Cztery twarze patrzą w cztery strony świata. Wszystkie czekają już na start 🔥To może być na...
10/09/2026

🔥 16.09 premiera Światowida 🔥

Cztery twarze patrzą w cztery strony świata. Wszystkie czekają już na start 🔥

To może być nasza największa premiera września.

Nie chcesz jej przegapić? Zapisz się do newslettera w sklepnihilnovi.pl. Damy znać, gdy Światowid wkroczy do sklepu.

16.09. przygotujcie się na łowy 🔥

09/09/2026

Gdy słońce praży bez opamiętania, a powietrze faluje od gorąca, czasem na polach zaczyna dziać się coś, co nasi dziadowie nazywali srołem, sralem, kręćkiem, lub… Srala Bartkiem. Brzmi jak psikus, ale kto go widział, wie, że to psikus tej kategorii, która może nawet doprowadzić do śmierci ofiary. To nie żart, tylko stary, złośliwy duch wiatru.

Srala Bartek bywał mały, kudłaty, w czerwonym stroju i szerokim kapeluszu z rogami wystającymi spod ronda, a czasem w ogóle nie dawał się zobaczyć, tylko rżał i wirował, podnosząc tumany piachu. Uderzał znienacka i bywało, że wywracał nie tylko mendle siana, ale i ludzi z końmi i wozem. Wierzono, że Srala Bartek kręci się po polach głównie latem, zwłaszcza w czasie żniw i sianokosów. Niósł zamęt, mącił powietrze, śmiał się donośnie, jakby sam fakt generowania zamieszania sprawiał mu diabelską przyjemność. Strzechy rwał z dachów, siano rozwiewał tak, że nie dało się go już na nowo zebrać. Potrafił zajść rolnika od tyłu i rzucić nim o ziemię, a jeśli miał naprawdę zły dzień, to podobno i uśmiercić. Nie na darmo przypisywano mu pokrewieństwo z Południcą, czyli demonicą, która latem czaiła się w zbożu, by porywać chłopów i chłopki zbyt długo zostających w polu, kiedy słońce stało w zenicie.

Ale lud wiejski, biegły w sprawach z pogranicza natury i magii, znał sposoby na takie stworzenia. Jeśli Srala Bartek zaczynał kręcić się po polu, należało szybko splunąć trzy razy albo się przeżegnać. Niektórzy rzucali w wir ostro naostrzony nóż, czasem sierp. Jeśli dobrze się trafiło, demon znikał z jękiem i klątwą. Inni, mniej lękliwi, spluwali w jego stronę, klepiąc się po zadzie. Ale i wtedy należało uważać, bo nigdy nie było wiadomo, czy się tylko rozzłości, czy rozpłynie w śmiechu.
Dziś meteorolodzy rozkładają Srala Bartka go na czynniki pierwsze, wydłubują z dawnych przypowieści i legend, wydobywają z folkloru. Nazywają go po prostu wirem pyłowym. To ponoć tylko krótkotrwałe, niewielkie zjawisko, choć potrafi podnieść to i owo. Powstaje, gdy nagrzana od słońca ziemia podgrzewa powietrze tuż nad sobą, a to lekkie powietrze pnie się ku górze. Zimniejsze otacza je z boków, tworząc wir, który zasysa kurz, liście, lekkie przedmioty, a czasem… trampolinę albo psa z kojca.

To właśnie przydarzyło się jakiś czas temu w Bystrej Podhalańskiej. Kamery uchwyciły moment, gdy Srala Bartek – choć może już bardziej jako wir pyłowy niż demon – porwał się na kojec, zerwał blachę z dachu i z impetem otworzył drzwi. Pies oberwał, ale przeżył. W Wielichowie kilka lat wcześniej dziecięca trampolina poleciała w siną dal, a stół z ogrodu poszedł jej w ślad.

Wszystko trwa zwykle kilka sekund, góra minutę. Wir słabnie, kiedy kończy mu się ciepłe powietrze i przestaje mieć siłę, by tańczyć. Ale przez tę krótką chwilę potrafi narobić tyle zamieszania, że wciąż nie wiadomo, czy bardziej go badać, czy się odruchowo przeżegnać. Naukowcy swoje, a ludzie swoje. I może dobrze. Bo jednak gdzieś między rozgrzaną miedzą a zbożem gotowym do zbiorów, wiruje coś więcej niż tylko kurz. Wiruje pamięć. Wiruje legenda. Wiruje Srala Bartek.

Płanetnik zazwyczaj przedstawiany jest jako stary gość w kapeluszu.My poszliśmy trochę inną drogą. Stary gość w kapelusz...
08/09/2026

Płanetnik zazwyczaj przedstawiany jest jako stary gość w kapeluszu.

My poszliśmy trochę inną drogą. Stary gość w kapeluszu tym razem został w domu 😉

Oto nasz Płanetnik ⚡

We wrześniu w sklepnihilnovi.pl i nie przyjdzie sam.

08/09/2026

Płanetnik to jedna z najbardziej zagadkowych i niejednoznacznych postaci słowiańskiej demonologii ludowej. W podaniach jest to istota uosabiająca zjawiska atmosferyczne, która według wierzeń kierowała chmurami, zsyłała burze, grad i deszcz.

Bardzo ciekawa jest etymologia nazwy. Wywodzi się od staropolskiego słowa płaneta. Zapewne macie teraz pewne skojarzenia, ale nie chodzi o pewne ciało niebieskie, lecz zwrot oznaczającu chmurę, zwłaszcza burzową. Stąd też inne określenia tej istoty, jak chmurnik czy obłocznik, choć niektórzy badacze wskazują na młodsze pochodzenie nazwy od łacińskiego… planeta. Czyli jednak…

Warto dodać, że w rejonach południowej Słowiańszczyźny funkcje płanetników nakładały się na zduhaczów, których utożsamiano ze żmijami. Płanetnikami stawały się dusze ludzi zmarłych nagłą, tragiczną śmiercią, w tym samobójców, wisielców i topielców, których niespokojne dusze nie mogły znaleźć spokoju w zaświatach i wracały, by panować nad żywiołami.

Jak wyglądał płanetnik? Sprawa nie jest oczywista. Wyobrażano go sobie na wiele sposobów. Bywał wysokim, wychudzonym starcem w szerokim słomianym kapeluszu na głowie, z którego kapała woda. Był ubrany na biało, czasem z czerwonymi elementami. Ale płanetnik mógł wyglądać też jak mały stworek, a czasem miał postać olbrzymich, silnych, owłosionych na całym ciele mężczyzn, ciągnących chmury linami lub niosących je na barkach. Gdy ciężar stawał się nie do zniesienia, mruczeli i jęczeli tak głośno, że słychać ich było na ziemi. Na pewno znacie te odgłosy.

W niektórych przekazach płanetnik miał zapadnięte oczy, ogorzałą, prawie czarną twarz, ogromny nos, szerokie usta, nogi cienkie jak patyki i sięgały do połowy łydek ręce. Spotykano go nad rzekami, bagnami, jeziorami, w czasie burz i pełni księżyca. Pełnia była jego czasem i nabierał wówczas mocy.

To nie koniec, bo płanetnik, czy też płanetnicy – bo mogło ich być wielu, przybierali postać zoomorficzną, na przykład… świni. Co ważne, płanetnicy nie byli wyłącznie złymi istotami. Mogli być przychylni ludziom albo złośliwi, a wtedy niszczyli uprawy wspomnianym już gradem lub ulewą, na którymi panowali. Przychylność tych istot zjednywano sobie, rzucając mąkę na wiatr lub do ognia. Życzliwi zstępowali na ziemię, ostrzegali przed nadciągającą nawałnicą albo chronili przed suszą.

Jakby tego wszystkiego było mało, istnieli też płanetnicy ziemscy, żywi mężczyźni, często pobożni gazdowie z Karpat i Podhala, znachorzy i uzdrowiciele, których uznawano za bocorów, pierwowzór słowiańskiego szamana odstraszającego upiory i złe duchy. Przed burzą wciągała ich chmura lub tęcza, a wtedy w powietrzu toczyli walkę ze smokami powietrznymi symbolizującymi chmury gradowe, albo wychodzili na pole z zgaszoną gromnicą, czynili znak krzyża i odganiali burzę zaklęciami.

W okolicach Mielca sądzono, że płanetnik siedzi na chmurach i steruje nimi wiosłami. W innych rejonach, że ciągnie je sznurami i że z chmur dobiegają okrzyki „trzymaj”. Czasem człowiek wciągany przez chmurę w czasie burzy sam stawał się płanetnikiem, a wówczas mógł wysysać wodę ze zbiorników, zamieniać ją w deszcz, ciąć lód w stawach i zsyłać go jako grad. Po chrystianizacji krain, na których żyli nasi przodkowie, płanetników zaczęto odpędzać biciem dzwonów i paleniem poświęconych ziół. Jeszcze w XIX i na początku XX wieku zanotowano ponad sto podań o płanetniku, a lud wciąż wierzył, że gdy chmury stają się wielkie i ciężkie, słychać jęki tych, którzy je dźwigają.

Ale ta wiara już przeminęła. Dziś niewielu pamięta o płanetniku, więc warto go przypomnieć. Pomyślcie o jego trudzie, gdy spojrzycie na potężne, kłębiaste chmury, lub gdy poczujecie na twarzy krople deszczu.

06/09/2026

Świętowit czy Światowid? Posągi dawnego boga Słowian dawno zostały obalone, ale wciąż pozostało dość informacji źródłowych, aby przypomnieć, jak wyglądał i jakim bogiem był Świętowit. Imię „Światowid” – „bóg patrzący w cztery strony świata” pojawiło się dopiero w połowie XIX wieku.

W sierpniu 1848 r. w korycie rzeki Zbrucz w Liczkowicach koło Husiatyna na Podolu chłopi zauważyli wystający ponad wodę fragment kamiennego posągu. Lato tego roku było bardzo gorące, a spadek wód spowodował odsłonięcie tajemniczej rzeźby. Po wydobyciu i oczyszczeniu słupa okazało się, że idol waży około pół tony i mierzy ponad 2 i pół metra wysokości. Kamienny blok wykonano z piaskowca o kwadratowym przekroju i stosunkowo niewielkiej szerokości (30 cm).

Na każdej z czterech ścian odkryto płaskorzeźby: cztery twarze połączone wspólnym nakryciem głowy. W środkowej i dolnej części posągu znajdowały się kolejne płaskorzeźby ludzkich postaci. Joachim Lelewel - polski historyk, poliglota, jak również bibliograf i slawista, został poproszony o identyfikację idola i uznał, że to przedstawienie połabskiego Świętowita.

Lelewel pomylił się dwukrotnie. Po pierwsze, łacińskie imię Svantevit rozszyfrował błędnie jako Światowid, co miało znaczyć „patrzący w cztery strony świata”. Po drugie, idol ze Zbrucza był bogiem o czterech twarzach, lecz współcześni badacze są zdania, że nie przedstawiał wcale Świętowita. Kim zatem są cztery postacie na posągu wydobytym z rzeki Zbrucz? Być może są to bogowie ze słowiańskiego panteonu, a konkretnie Mokosz, Łada, Perun i Dadźbóg. Kolejna teoria wskazuje, że to cztery warianty jednego boga: Peruna.

Dlaczego idol ze Zbrucza, datowany na XI wiek, nie może być Świętowitem? Miejsce kultu tego boga znajdowało się na pewno w słowiańskim grodzie Arkona na jednym z klifów wyspy Rugia. Obszar ten tylko częściowo zachował się do czasów współczesnych, bo został niemal w całości pochłonięty przez morze. Zanim to się stało, wspaniałą świątynię Świętowita opisał żyjący na przełomie XII i XIII wieku duński kronikarz Saxo Gramatyk w dziele „Gesta Danorum”. Opis jest długi, więc skupmy się tylko na Świętowicie: „W świątyni stał posąg ogromny, wielkością przewyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zdziwienie, z których dwie w stronę piersi a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. Zresztą wzrok umieszczonych z przodu czy z tyłu [głów], jedna w prawo, druga w lewo zdawały się zwracać”. Cztery głowy wraz z karkami to jednak inne wyobrażenie niż cztery oblicza na jednej głowie – każde z parą rąk i nóg.

Świętowit był potężnym bogiem, od którego zależał urodzaj lub niedostatek plemienia Ranów zamieszkujących Rugię. Był również bogiem wojny, dlatego w jednej ręce dzierżył róg, a w drugiej miecz. Po zniszczeniu świątyni w Radogoszczy (Rethrze) w 1068 roku, na obszarze Słowian Zachodnich pozostało tylko jedno nienaruszone sanktuarium centralne dawnych wierzeń, właśnie Arkona. W 1168 roku gród obległy wojska duńskie i pomorskie pod sztandarem Waldemara I Wielkiego i biskupa Absalona. Świętowita strzegła stała załoga licząca 300 wojów podległych arcykapłanowi kultu. Ale siły najeźdźców były przeważające. Gród poddano 15 czerwca tegoż roku, obrońcy zostali przymusowo ochrzczeni. Świątynia i posąg Świętowita zostały spalone, dzieci Ranów zabrane jako zakładnicy.

Skarbiec boga, czyli wielowiekowe ofiary wiernych, stanowiące w zasadzie skarbiec Ranów, został zagarnięty. Był to też koniec samych Ranów. Waldemar i Absalon sukcesywnie niszczyli kolejne pogańskie grody: Charenzę, Gradziec, Ruygard, wreszcie w 1170 Dievenow na wyspie Wolin. Ziemię Ranów przejęła Dania, a na nowych terenach szybko budowano klasztory, m.in. w Bergen, Hilda i Neuenkamp. W 1404 roku zmarła niejaka Hulicina. Była to ostatnia kobieta mieszkająca na Rugi, władająca językiem Ranów. Ten sam los spotkał Świętowita.

­tyk

Adres

Daszyńskiego 153
Gliwice
44-100

Telefon

+48322304560

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Nihil Novi Censored opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Nihil Novi Censored:

Skróty

Udostępnij

Kategoria