18/06/2024
Rozmawiałem dziś telefonicznie z Panią Anią.
W pierwszej kolejności Pani Ania prosiła by podziękować Wam za ogromne wsparcie.
Powiedziałem, że „do mety” przecież daleko, ale kobieta spokojnym głosem odpowiedziała, że: nieważne, dziękuję, że ktoś wyciągnął do mnie rękę.
Miałem wrażenie słuchając Pani Ani, że jest naprawdę ciężko, że kobieta jest pogodzona z losem i gdy tak jej słuchałem nagle zmieniła ton na dużo bardziej radosny i powiedziała: „przepraszam Pana, ciężko mi trzymać telefon bo mam tu całe ręce w farbie. Malujemy z córką dłońmi z farbami plakat do szkoły „Rodzina to siła”.” 🥹
Pani Ania jest już bardzo zmęczona - to naprawdę słychać w głosie, mimo tego każdą możliwą minutę poświęca by nacieszyć się chwilami z mężem, ukochaną córką i psem Tajgą.
Przypomnę, że kobieta walczy z złośliwym rakiem jajnika i wyczerpała wszystkie możliwości leczenia onkologiczne w Polsce. Jedynym ratunkiem jest klinika w Izraelu, która finansowo jest nieosiągalna dla Pani Ani i jej rodziny. Kobieta ma bardzo mało czasu. Spędza dni w otoczeniu najbliższych w malutkim rodzinnym mieście, Biskupcu pomorskim, pogodzona z losem - bo jak zebrać ponad milion złotych? To dla pojedynczej osoby praktycznie nierealne.
Dziś Pani Ania położyła się już spać.
Ja wierzę w cuda i wierzę w Nas.
Chciałbym żeby Pani Ania obudziła się jutro rano i otwierając zrzutkę poniżej, przecierała oczy ze zdziwienia.
https://zrzutka.pl/c362t5