20/08/2026
Twoje ciało jest tutaj, a Twoja głowa właśnie prowadzi śledztwo w sprawie wiadomości „okej”.
Znasz to?
Ktoś do Ciebie mówi, a Ty niby słuchasz, ale w głowie analizujesz rozmowę sprzed trzech dni.
Wyprowadzasz psa, ale mentalnie jesteś w pracy.
Siedzisz na kanapie, ale zastanawiasz się, co będzie jutro.
Kładziesz się spać, a mózg nagle przypomina sobie tę jedną żenującą rzecz z 2019 roku, którą najwyraźniej uznał za absolutnie niezbędną do Twojego dalszego funkcjonowania.
I potem dziwisz się, że jesteś zmęczona, spięta, rozdrażniona i nie możesz się skupić.
Kiedy stresu, bodźców, niewyspania, problemów i ciągłego „muszę coś ogarnąć” robi się za dużo, układ nerwowy może być cały czas mocno pobudzony.
I wtedy zamiast kolejny raz próbować **myśleć się do spokoju**, spróbuj zrobić coś zupełnie odwrotnego.
Wróć do ciała.
Poczuj stopy na podłodze. Zauważ temperaturę i fakturę podłoża. Sprawdź, czy zaciskasz szczękę albo napinasz ramiona.
Rozejrzyj się i naprawdę zobacz, co jest wokół Ciebie. Posłuchaj dźwięków. Poczuj powietrze. Zauważ zapachy.
Na spacerze czasami zdejmij słuchawki i sprawdź, czy jeszcze wiesz, gdzie właściwie jesteś. 😂
Przytul psa albo kota i zamiast tylko go głaskać, zwróć uwagę na jego ciepło, zapach, sierść i oddech.
Jedz i poczuj jedzenie. Weź prysznic i poczuj wodę. Idź ulicą i zauważ, jak stawiasz kolejne kroki.
To wszystko są bardzo proste sposoby na ćwiczenie powrotu do „tu i teraz”.
I najważniejsze: Twoja głowa będzie odpływać.
Oczywiście, że będzie.
Zaczniesz skupiać się na stopach, a po chwili przypomnisz sobie byłego. 😂
To nie jest porażka.
Właśnie wtedy robisz ćwiczenie.
Zauważasz: „Okej, znowu jestem w głowie” i wracasz do tego, co robisz.
Bo problemem nie jest to, że myślisz.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy przez cały dzień żyjesz w tych myślach, zamiast być w swoim życiu.
A Twoje życie dzieje się właśnie teraz, a nie w rozmowie sprzed trzech dni, nie w wiadomości, na którą czekasz, i nie w scenariuszu, który dopiero tworzysz w głowie.
Więc jeśli dzisiaj znowu złapiesz się na tym, że jesteś mentalnie 500 kilometrów od miejsca, w którym właśnie siedzisz — wróć.
Do ciała. Do otoczenia. Do tego, co właśnie robisz.
I nie rób z tego kolejnego powodu, żeby się wk****ać na siebie. 😌