01/03/2026
Choroba dziecka z reguły przeraża każdego rodzica. Nieważne, czy to przeziębienie, grypa, czy choroba przewlekła. Ważne jest to, że każdy z nas ciągnie swój wózek — z emocjami, doświadczeniami i codzienną organizacją — dlatego nie można porównywać jednej choroby do drugiej.
Dla jednego przerażająca jest perspektywa dwudniowych badań w szpitalu, dla innego pobyt na oddziale przez 1, 2 czy 3 miesiące to po prostu kolejna hospitalizacja. Kolejne małe wyzwanie, które trzeba przetrwać — czasem już bez wielkiego ładunku emocjonalnego.
Już za parę dni moje dziecko przejdzie kolejną operację. I wiecie co? Nie boję się samej operacji. Boję się czasu po niej.
Ktoś mógłby powiedzieć: „co z ciebie za matka, że nie boisz się operacji?”. A jednak — niepewność siedzi we mnie, bo wiem, jak rzadkie i niebezpieczne schorzenie ma moja córka. Wiem też jednak, jaka to operacja, co będą robić lekarze i że operatorem będzie człowiek, któremu ufam od lat.
Boję się tego, co po. Bo nie wiem, jak będzie się czuło moje dziecko. Nie wiem, jakie mogą wystąpić komplikacje. I w końcu — nie wiem, jak ja i cała nasza rodzina podołamy 6 tygodniom gipsu, a później kolejnym tygodniom czy miesiącom nauki chodzenia i powrotu do sprawności — już na wyprostowanych stopach.
A Ty — jak się czujesz z myślą, że kiedyś może przyjść dzień, w którym trzeba będzie pójść z dzieckiem do szpitala? Nie każdą bakterię czy wirusa opanujemy w domu. Nie wszystkie badania da się zrobić ambulatoryjnie.
Jesteś team „dam radę, bo jak nie ja — to kto?”
Czy może team „jestem przerażona, ale wierzę, że jakoś przetrwamy — a emocje wypuszczę dopiero w domu”? 🤍
Jeśli bliskie są Ci treści mamy wielodzietnej i mamy dziecka z niepełnosprawnością — zostań tu ze mną 🌿