17/02/2026
Czy ja już mówiłam, że potrzebuję w swoim życiu kolorów?
Och, bardzo potrzebuje. W mojej głowie powstała już szalona wizja na przemalowanie połowy chałupy, tak zwany genialny plan. Raczej wiadomo jak takie się kończą 😂
Niemniej ten entuzjazm udzielił mi się twórczo.
Tuż przed świętami wymyśliłam, że uszyje dla moich dziewczyn saszetkę, taką tylko na telefon i ewentualnie parę innych drobiazgów. Zamysł był taki, żeby to było naprawdę małe i płaskie. Zrobiłam prototyp, odszyłam dwa egzemplarze i prezenty wylądowały pod choinką. A potem poszłyśmy na sanki i okazało się, że ja też takiej saszetki potrzebuję.
Uszyłam. Czarną oczywiście. Bez p***a, bo pasek to sobie wezmę z biodrówki. Uszyłam więc i drugą, kolorową,ale tym razem dorobiłam pasek. A potem spiełam nim obie wersje.
Dwie osobne saszetki na jednym pasku.
Spokojna i szalona.
Czarna i kolorowa.
Już tak zostaną, nie będę ich rozpinać.
I wiecie co, chyba przy tym też poszaleję jak już przemaluje chałupę 😂