06/06/2026
Książka "Francuska saga" autorstwa Stephani Bonvicini.
Arcyciekawa poprzez ukazanie losów rodziny Vuitton na tle przemian historycznych we Francji. Uwielbiam kiedy mam potrzebę zgłębienia tematu po lekturze danego wątku. Zwykle są to historyczne kwestie, które są mocno interesujące aczkolwiek opóźniają przeczytanie książki.
Louis, potomek młynarzy wyrusza do Paryża w wieku 13 lat w poszukiwaniu lepszego życia. Zatrudnia się w firmie pakującej i produkującej kufry podróżne i w efekcie w wyniku ciężkiej pracy zakłada swój własny biznes w 1854 roku.
Ciekawą kwestią są stosunki własnościowe w firmie. Od Louisa seniora, poprzez jego syna Georga, rozdartego pomiędzy kontynuacją dziedzictwa ojca a potrzebą bycia sławnym we własnym imieniu. Następnie był syn Georga Gaston i syn Gastona Henry, którzy przeprowadzili firmę przez okres drugiej wojny światowej, sprzyjając oraz wykonując usługi rzemieślnicze na rzecz rządy w Vichy, który jak wiadomo sprzyjał Niemcom. Ostatnią osobą z rodziny w rękach której była firma LV był Racomier, mąż córki Gastona. Obecnie właścicielem jest Bernard Arnault, który zdobył firmę na zasadzie "wrogiego przejęcia". Dziś konsorcjum pod nazwą LVHM (Loius Vuitton Moet Hennessy) skupia takie marki jak m.in: Vuitton, Dior, Fendi, Kenzo, Givenchy, Loewe.
Louis Vuitton był ulubionym pakowaczem i wytwórcą kufrów dla cesarzowej Eugenii czyli żony Napoleona III, którą ubierał Worth, czyli twórca haute couture, najsłynniejszy krawiec i projektant ówczesnej Francji.
Po wybuchu wojny prusko-francuskiej cesarzowa uciekła do Anglii z niewielką ilością garderoby. Z czasem pisała do zaprzyjaźnionych osób prośby o dosłanie jej brakujących części garderoby. Wśród spisu garderoby cesarzowej były m.in. peleryna balowa z niebieskiego kaszmiru na łabędzim puchu, ponadto dywan z kóz tybetańskich, 27 metrów sobolich ogonów, dywany z czarnego niedźwiedzia. Ludzie głodujący podczas wspomnianej wojny jedli konie, psy, szczury, koty a nawet zwierzęta z zoo a tutaj cesarzowej brakowało futer i mufek. Jak na moim zdjęciu sprzed sklepu LV...
Życzę sobie więcej takich książek.