Represje dotykały wszystkich, którzy próbowali zawiązać jakiekolwiek organizacje społeczne. Co się stało, że w tym przypadku Rosjanie zezwolili na powstanie ochotniczej straży pożarnej w Warce? spłonęła w wielkim pożarze niemal cała część drewnianej zabudowy Warki. Wiele rodzin straciło dorobek swego życia. Nigdy już nie odbudowano zabytkowych niekiedy domów. Władze zaborcy uznały, że w tej sytuac
ji starania niektórych kręgów miejscowej społeczności o powołanie ochotniczej straży pożarnej, są uzasadnione. Pierwszym komendantem został Józef Manczarski, miejscowy rzeźnik. Rzeczywiście wywodził się z rodziny rzeźników, ale miał za sobą piękną kartę historii. Uczestniczył w Powstaniu Styczniowym. Na szczęście władze rosyjskie nie dopatrzyły się chyba tego w jego życiorysie. Dwa lata później warecka straż przeszła dramatyczny chrzest bojowy. Warka znów płonęła...
W wielkim pożarze ucierpiało 50 domostw, które padły wtedy ofiarą płomieni. To jeszcze bardziej upewniło zaborcę, że trzeba rozwijać w mieście straż pożarną. Mimo licznych w tamtym czasie represji, w straży skupiały się nurty patriotyczne miasta. Najlepiej oddaje to chyba fakt, że tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. powstała inicjatywa usypania kopca upamiętniającego powstańców styczniowych. Straż od początku swego istnienia miała też na celu krzewienie patriotyzmu na ziemi wareckiej. Kopiec rzeczywiście powstał w 1926 r. Ale nie była to jedyna inicjatywa strażaków. Właściwie cała działalność społeczno-kulturalna w mieście skupiała się w strażackim budynku. Było tam nawet kino Roma. Co ciekawe, straż pożarna w Warce działała nawet podczas okupacji hitlerowskiej. Niemcy przestudiowali historię miasta i zdawali sobie sprawę, że bezpieczniej będzie tu przebywać, gdy czuwać będą strażacy. Pod tym względem nie mylili się. Ale w straży był też punkt kontaktowy Armii Krajowej. Na szczęście nie został wykryty przez okupantów. Po wojnie straż w Warce wypiękniała.. Przechodziła różne koleje losu. W pierwszych kilkudziesięciu latach działał tu miejsko
-gminny ośrodek kultury. Taka była wtedy moda. Ale rzeczywiście remizę odbudowano w latach 60. Dzisiaj prezentuje się wspaniale. To chyba najładniejszy obiekt strażaków na południowym Mazowszu .Pomagali wszyscy, aby na 100-lecie siedziba straży w Warce prezentowała się jak najlepiej. Efekt jest znakomity. Zwłaszcza te zegary, które wybijają kuranty. To hymn Warki. Kogo należy wymienić, gdy mówi się o historii straży pożarnej w Warce? Nazwisk jest mnóstwo, ale nie można pominąć wspomnianego już Józefa Manczarskiego i jego syna, jak również Zygmunta Krawczyka, który przez 55 lat sprawował funkcję komendanta (woźnica), obecnego Prezesa Bogusława Podlaska (od 27 lat), Wacława Ledóchowskiego (kupiec), Adama Szczygielskiego, Władysława Ziembińskiego (piekarz), Stanisława Gączyńskiego (stolarz), Karola Sajnoka (stolarz), Władysława Olaka (kowal), Adama Zielińskiego (rzeźnik), Antoniego Glinkę (sek. magistratu), Adama Haebicha (pierwszy sklep katolicki), Wacława Lisowskiego (burmistrz), Andrzeja Zambrzyckiego (sek. magistratu), Władysława Pachowskiego (skład apteczny) Henryka Rosłonia i Jakuba Sieradzana (szewc).