08/07/2026
Są wakacje. Można wyjechać, zmienić miejsce, wyłączyć budzik, zostawić za sobą codzienny pośpiech.
Ale cukrzyca nie bierze urlopu.
Po 28 latach życia z nią wiem, że mogę zmienić kraj, hotel, plażę czy widok za oknem, ale ona zawsze jedzie ze mną. P***a insulinowa, sensor, zapas insuliny, glukometr, ładowarki, przekąski... To mój nieodłączny bagaż.
I choć czasem marzę o jednym dniu, jednej godzinie, w której nie muszę o niej myśleć, wiem też, jak wiele zawdzięczam nowoczesnej technologii.
Uwielbiam to, jak p***a insulinowa ułatwia mi życie. Dzięki niej mogę być bardziej spontaniczna, spokojniejsza i po prostu żyć pełniej. Daje mi poczucie bezpieczeństwa, którego kiedyś tak bardzo mi brakowało. Jest ogromnym wsparciem każdego dnia.
Ale nawet najlepsza technologia nie sprawia, że można zapomnieć o cukrzycy. Nadal trzeba podejmować setki decyzji, reagować na alarmy, obserwować wykresy, liczyć, przewidywać. Nawet wtedy, gdy patrzysz na zachód słońca, bawisz się z dzieckiem na plaży, czy pijesz kawę.
I są momenty, kiedy to po prostu irytuje.
Bo chciałabym choć raz mieć wakacje od cukrzycy.
Po tylu latach taki urlop byłby naprawdę zasłużony.
A jednak każdego dnia pakuję ją do swojej walizki i ruszam dalej. Nie dlatego, że mam wybór, ale dlatego, że nauczyłam się z nią żyć. I choć nie jest wymarzonym towarzyszem podróży, nie pozwolę, by odebrała mi radość z odkrywania świata, tworzenia wspomnień i cieszenia się życiem.
________________
diab MOM l wakacje l cukrzyca typu 1 l cukrzyca l urlop l kawa