„Jesteśmy zafascynowane całym procesem tworzenia produktu – od pomysłu, poprzez wybór materiałów, tworzenie konstrukcji, szycie, nanoszenie poprawek, doprowadzenie każdej pojedynczej sztuki do perfekcji.” - mówią założycielki. Bez wątpienia wpływ na to ma trzecie pokolenie w tej historii – babcia, która zajmowała się szyciem i przez wiele lat we trójkę tworzyły niepowtarzalne projekty.
„Pod jej o
kiem próbowałyśmy własnych sił w szyciu. Wtedy inspiracji szukałyśmy w „BURDZIE”! Znajdowałyśmy konstrukcje, która najbardziej przypominała to, co siedzi w naszych głowach, następnie razem z babcią modyfikowałyśmy wybrany wykrój tak, aby w 100% oddawał nasze wyobrażenie. Do tej pory, podczas tworzenia projektów, w naszych rozmowach pojawia się zdanie „babcia kiedyś szyła mi…”. Często inspirujemy się ulubionymi ubraniami z przeszłości. Babcia uświadomiła nam, że o jakości naszych wymarzonych ubrań decyduje dobry materiał. Sporą część naszego życia spędziłyśmy w sklepach i hurtowniach w poszukiwaniu perełek.”
Założycielki marki to kobiety pełne kontrastów. Mama to „paryżanka”, która lubi czerpać inspiracje z ulic, głównie skandynawskich. Córka kocha wszystko co za duże i ciężkie, nałogowo ogląda pokazy mody. Wzajemnie się inspirują. W jednym się zgadzają – „Najbardziej zmysłowa jest prostota i minimalizm.”
„LORENTZ bez wątpienia jest spełnieniem naszych marzeń, jednak przede wszystkim powstało, aby odpowiedzieć na potrzeby Klientek. Kobiet, które zawsze chcą się czuć silne i pewne siebie, nie gubiąc przy tym swojej wrażliwości. Kobiet, które kochają elegancję z nutą nonszalancji. Kobiet, które nie boją się szukać inspiracji w męskiej szafie, bo właśnie wtedy czują się najbardziej sexy.”
Hasztag mówi o łączeniu kontrastów. Kontrastów dotyczących wieku, stylu, cech osobowości, potrzeb, inspiracji. Mówi o akceptacji i niezależności.